Powrót na ziemię

Kocham Pieniny.
Odurzający zapach łąk, szum Dunajca
Szlak na Trzy Korony, wyryp pod Sokolicą
homolskie kamienie i pienińską drogę..
To mój kawałek nieba na ziemi.

Będę tęsknić..
Za ciemnym piwem w Czerwonym Klasztorze,
Za "stokrotka rosła polna"
Za czerwoną gitarą..
Za ludźmi..
Za niebem..

Pójdziemy razem

A jutro Mój Mały, znów pójdziemy w góry..
Ty i ja..
Razem.
Tak jak powinno być.


Poniosę Cię w sercu na sam szczyt...

Dziękuję Ci Ionas, że zechciałaś nam towarzyszyć..:)

Cisza..

"Ptak umarł.
Widziałem, jak umierał w ciągu niewielu godzin;
Chcąc go jeszcze ogrzać, pieściłem go pocałunkami i chuchaniem.
Umarł z potrzeby latania...."
A. Gide

Czasem o bólu trzeba milczeć, bo nie da się go wypowiedzieć....
W milczeniu pęka serce..
Cisza wsiąka we mnie wszystkimi porami..

Dlaczego człowiek nie może się upić wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebuje....?

Czytać każdy może

Zielony skwer w centrum miasta, nieopodal jadłodajni dla bezdomnych.
Ławka w cieniu rozłożystej, starej lipy, obok kilka wypakowanych po brzegi, rozwalających się, plastikowych toreb z całym majątkiem.
Charakterystyczny fetor w gęstym, upalnym powietrzu aktywuje odruch wymiotny.
Na ławce, w aureoli much, trzech panów w niemożliwym do określenia wieku.
Siedzący po środku trzyma sfatygowaną, dosyć grubą książkę.. i głośno czyta..
Kamraci lekko pochyleni w jego kierunku, zapatrzeni, zasłuchani..

Wokół pędzi życie. Trąbią samochody, dzwonią tramwaje, przekrzykują się dzieci w pobliskiej fontannie, a ich nie ma.
Odłożyli na bok całą swoją niedolę i czytają..

Niesamowity obrazek. Piękny.

Klamra

Dzisiejszej nocy minie szesnaście lat, od tych kilku sekund zaraz po północy, kiedy cały świat przestał mieć znaczenie..

Za niespełna dwadzieścia siedem dni minie sześć lat od tych kilku sekund późnym popołudniem, kiedy cały świat przestał mieć znaczenie.

Szczęście i nieszczęście.
Życie i śmierć.
Spięte jedną klamrą...

Obrazy pojawiają się jak tylko zamknę oczy. Dwadzieścia siedem dni.. jak wytatuowane na wewnętrznej stronie powiek.
Boję się spać..
W piersiach coś zimnego i gładkiego jak kostka lodu sprawia, że drętwieję...
Lato wypełnia się bólem nieobecności.

Daleko

Na obcym cmentarzu
W peryferyjnej, bocznej alejce
Na rozmytej kupce ziemi z małym przekrzywionym krzyżem
Zapaliłam znicz.

Zobaczyłam Ciebie
W deszczu...

I nagle zrozumiałam, dlaczego kupiłam właśnie to mieszkanie.. Mimo, że z wielu, założonych przeze mnie kryteriów, spełniało tylko jedno..

Zrozumiałam, tak po prostu..

Mgnienie

Młodszy na pytanie "Jaka jest moja mama" przy okazji Dnia Matki , w bodajże II klasie odpowiada
- Moja mama jest (..) i nie lubi sprzątać
Panią trochę zamurowało i żądna sensacji poprawiła okulary na nosie, jednocześnie pewnie próbując sobie przypomnieć numer telefonu do opieki społecznej
- Nie lubi sprzątać ?? A dlaczego tak uważasz ?
- No tak, bo jak mi ciągle każe, to chyba nie lubi...

Zielono mi

Odkryłam wąziutką i krętą ścieżynkę, równoległą do szerokiej drogi wybrukowanej tęsknotą, żalem i żałobą.
Nie mogę się jej nadziwić..
Wypogodziłam się.
Spokojnie obserwuję smutek rozpływający się w błękicie nieba..
Chłonę życie i pozwalam pochłonąć się życiu..

Jestem zdrowa, na ile tylko w mojej sytuacji zdrowa być mogę,
Po kilku latach znów odwiedziłam flamingi,
Moja faworytka zajęła doskonałe drugie miejsce w The Voice of Poland,
Zarezerwowałam pokój u stóp Trzech Koron..

Spokojnie mi.. zielono..

Regresja

Z kieszeni letniej kurtki wypadły krakowskie bilety.
Cofnęłam się na moment..
Zatęskniłam..

Posprzątałam świąteczne zajączki, pozbierałam wypalone znicze.
Pogładziłam kamienną buzię..
Na sąsiednim pomniku przysiadł ptaszek. Przechylił łebek.

Rozprostowałam zgiętą na cztery części kartkę. Wydruk z komputera z wynikiem tomografii. Zanikające zagęszczenia.. pojedyncze guzki w stanie regresji. Obraz płuc bez istotnej dynamiki. Bez nowych zmian.

Różowymi żyłkami marmuru popłynęło słońce..

Ale jaja

Nie chce się.
Ani robić zakupów, ani sprzątać..
Ani święcić, ani świętować..

Wszystko się pokręciło.
Zielona Wigilia, biała Wielkanoc..
Zającowi odmarzają uszy, a palma w śniegu wygląda nie na miejscu.

Za to wyników badań biochemicznych od trzech lat nie miałam tak dobrych !

Kupiłam kubełek żółtej farby. Namaluję sobie słońce.

Orzeczenie

Miła Pani  w skupieniu przejrzała moją dokumentację medyczną.. współczująco pokiwała głową.. poprosiła, żebym się nie poddawała.. zachęciła do walki..
po czym
wydrukowała i postawiła pieczątkę pod własną opinią, że nie rokuję.

No to zobaczymy...
Z o b a c z y m y

Zapach nadziei

Niedawno usłyszałam od kogoś - taka piękna pogoda, aż nie chce się żyć..

Ciężkie słowa z łoskotem wpadły na dno serca.. odbijając się głuchym echem.. wzbijając tumany poczucia winy..

Bo mi się chce..
chce mi się chwilę pożyć.
Tak po prostu chwilę pożyć..
Na przekór i pomimo..
Czy to źle ?

Zachwyca mnie proces błękitnienia nieba..
Jeszcze kilka dni temu ciągnęło szaro-bury, ciężki brzuch po dachach domów.
Dziś wystawiam twarz do słońca i chłonę.. chłonę....

Wiosna wiele rozjaśnia.. wiele ułatwia..
Pachnie nadzieją..