Ołowiany czas

Dwadzieścia osiem dni w środku lata, przed którymi nie da się uciec...
Bez względu na to, czy akurat szumią fale Bałtyku, czy brzęczą pszczoły nad górską doliną, czy ktoś podaje zimne piwo na krakowskim czy toruńskim rynku..
znów wieczorami walczę o oddech.
To ten czas, kiedy bardziej niż kiedy indziej wiem, że nie przeżyję już niczego, co pozwoliłoby zapomnieć, że mojego dziecka już nie ma.. że  właśnie upływały ostatnie dni... i budzą się demony niemocy
bo jest nie tak... nie tak...




Dawno się nie widzieliśmy..

Dzisiaj znowu nie przybyło Ci lat.. i lato poszarzało

U sąsiadów dudni muzyka..
Zastanawiam się, jak wyglądałby ten dzień, gdybyś tu był..
Gdybym nie zostawiała urodzinowego znicza na rozpalonym kamieniu..

Tak dawno się nie widzieliśmy Mój Mały..
Już nawet nie próbuję sobie wyobrażać, jak mógłbyś wyglądać..
Już nie oglądam się za każdą blond głową na placu zabaw..
Nie zaglądam pytająco w każde oczy..
Ale nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania..
Tamtej nocy 21 lat temu..
Tęsknię..


Kryzys optymizmu

Piątkowe popołudnie u progu weekendu i wiosny, a ja mam dość.
Wszystkiego.
Zawodzi ciało, ludzie, życie..
Gdyby tak dało się zgnieść to wszystko w jedna małą kulkę i cisnąć przez okno...
Pięknie się pisze o porządkach, ale życie to nie szafa, nie da się niczego i nikogo wyrzucić jednym ruchem i bez konsekwencji.
A szkoda..
Mój wrodzony optymizm przechodzi kryzys, wywala jęzor i strzela focha.
Też ma dość.
Wcale się nie dziwię.

I jeszcze zapomniałam kupić pastę do zębów !!! 

Noworoczne sprzątanie

"Wyrzuć wszystko co nie działa. Teraz.

Buty, w których się potykasz i jest Ci niewygodnie - na śmietnik.
Swetry, dżinsy, sukienki i inne badziewie, które Ci nie pasuje, pogrubia, postarza - won ! Żadnych "na działkę", "po domu" czy "do lasu". Na przemiał !
Gadżety, które tylko zajmują czas i miejsce - won na śmietnik
Talerz ze starego serwisu, w którym już nic nie podasz,wystaw za drzwi, może komuś się przyda.
Zerwij przyklejoną do drzwi lodówki karteczkę z dietą..

Codzienne wieczorne rozmowy telefoniczne
-wyobrażasz sobie co za koszmar ?
-uhm, koszmar
i przestępujesz z nogi na nogę, bo zaraz się zacznie Twój ulubiony serial, albo stygnie pachnąca kąpiel. Znajoma od telefonu codziennie ma koszmar, po co Ci to ?

Wyrzuć słowa, które wypowiadasz do budzika "jeszcze pięć minut".. albo wstań od razu albo ustaw pobudkę dla siebie, nie dla sumienia. Nie działa !

Wyrzuć zwyczaj pocierania oczu, przecież oczy to boli !
Wyrzuty z powodu tego, czego nie zdążyłaś dziś zrobić - won ! Tak jak wyrzuty z powodu przeszłych czynów, stosunków, znajomości wyborów, które kiedyś robiłaś..
Wszystkie wyrzuty won do diabła ! Co by się nie zdarzyło to był jedyny prawidłowy wybór.. wtedy, w tamtej sytuacji.. najlepszy.
Żadnego rozmyślania "co by było, gdyby" Albo rób albo nie myśl. Żadnego żalu. Tylko doświadczenie i wdzięczność.

Wyrzuć zwyczaj przepraszania kilka razy. Wystarczy jedno, szczere "przepraszam" jeśli jest powód. Reszta to śmieci. Balast.

Strach przed starością, chorobą, przed nowym, przed innym.. brak wiary w siebie, w swoją urodę, wdzięk, wartość - spakuj i spal. A popiół na wiatr ! Bo to nie działa, nie pomaga. Przeszkadza żyć po ludzku.

Zwyczaj przepieprzania czasu w internecie wywal już teraz, natychmiast.

Skończysz czytać, wyjdź z domu. Tam zawsze jest dobrze. Powietrze, słońce albo deszcz, zieleń albo śnieg.
Popatrz, posłuchaj, powąchaj..  to życie "


Znalazłam w tylu miejscach, że nie wiem kto jest autorem. Fragmenty, które do mnie nie trafiły, wycięłam i zgodnie z zaleceniem wyrzuciłam - won. Reszta działa.. to życie.

Taka piękna pogoda na spacer

Zimowa, biała droga spoza skali wszelkiej kolejności odśnieżania.
Po obu stronach leśna dostojność.. nieskazitelna, czysta.. iskrząca..
Tylko ja i trzeszcząca mrozem cisza.. i  szelest zsuwającej się z gałęzi śnieżnej czapy, jakby strąconej skrzydłem przez nieuważnego anioła..
Właśnie na tej drodze po raz kolejny dotarła do mnie banalna prawda, że świat jest po prostu piękny.. tak rozpaczliwie i boleśnie piękny, że oddech staje się krótki i płytki.

I nagle poczułam się cholernie samotna.. bo życie wiele traci na uroku, jeśli nie ma z kim się nim zachwycić.. złapać za rękę, zatrzymać.. rozejrzeć..
i przez moment pomyślałam, że...

a potem wróciłam do domu..

Jakie smutne oczy ma karp..

Nawet nie skrzypnęły drzwi, kiedy stanęła w progu
Weszła jak do siebie
Niezapowiedziana, niezapraszana,
Po prostu się pojawiła..
Rozsiadła się przy pustym talerzyku wypełniając sobą całą przestrzeń..
Odświętna Pani.... Tęsknota..

Życiodajna kropla

Jest tyle słów, których nie zdążyłam wypowiedzieć
Tyle gestów, przytuleń, uśmiechów..
Tyle odkładania na później, na jutro, na lepszy czas..
Tyle zapominania,
że ludzie odchodzą zbyt szybko.. niespodziewanie i nie w porę
Tyle refleksji, która pojawia się znikąd i tonie w żalu
że już nic nie wróci.. niczego nie naprawię, za nic nie przeproszę..
bo nie będzie już żadnego jutro, potem, następnym razem, kiedy indziej..
Tyle pytań, które rozpływają się w bezczasie i bezprzestrzeni..

I jedna, maleńka kropla nadziei, że kiedyś.. gdzieś.. jakoś..

że to przecież nie może być wszystko..

Noc listopadowa

Nic mi się nie chce. Mogłabym godzinami siedzieć i obserwować krople spływające po szybach. Brudnych, bo przecież umyć tez mi się nie chce.
Mój wrodzony optymizm od miesiąca ma gorszy czas.
Niewiele muszę, a potem śpię.
Albo nie mogę spać i przewracam się z boku na bok przez pół nocy, przesiewając w głowie myśli, wspomnienia, zdarzenia...
Listopadowieję..

Zapomnienie z zaskoczenia

Dwa dni przed planowanym terminem, niezupełnie obudzona, przed ósmą rano odebrałam telefon
- a może by dziś ?
- a czemu nie..
W pośpiechu spakowana piżamka i książka a kilka godzin później przydział na łóżko w sali nr 3.
Dzisiaj już chodzę prawie nie utykając i powoli zapominam.
Chirurg już na etapie wycinania zapewnił, że mogę być spokojna bo to klasyczny, łagodny guz.
Wynik hist-patu za trzy tygodnie ma to potwierdzić.

Popatrz jak szybko mija czas..

Tęsknię..
Nie ma Cię już tak samo długo, jak krótko byłeś..

Chociaż wszystko jest inaczej, to nic się nie zmieniło..
Czasem pamięć jest tak bardzo ostra, że rani do łez
A czasem...
Czasem czuję się, jakbym łapała mgłę..
I wtedy boli jeszcze bardziej..

Z dnia na dzień

Od kilku dni spoglądam na opis TK, który nic mi nie rozjaśnia, chociaż szczęśliwie też nie zaciemnia.
Jakby tak przymknąć oko na to jedno małe "ale", to chyba jest dobrze.
No to przymykam i spokojnie czekam w długiej kolejce na opinię tłumacza.

Zwracam myśli do radosnych dni w upalnej Pradze, parkowych koncertów, weekendu z kimś ważnym a dawno nie widzianym, kilku wzruszających rozmów.. planowanego wypadu ze Starszym na śniadanie do Berlina...

A to....
To się wytnie.
Nie wiem jeszcze kiedy,
ale się wytnie i zapomni.

W innym wymiarze

Wczoraj były Twoje urodziny Mój Mały..
kolejne niedoczekane, dorosłe urodziny.
Śniło mi się, że nie umarłeś.
Dziwny, pokręcony sen..
Pełen emocji, których nie potrafię nazwać.

Jakbym latała.

Dziękuję Ci Synku za te odwiedziny.. nadal mnie unoszą..