Mruczenie monitorów, miarowe tykanie i pikanie..
szepty pielęgniarek przy biurku
współczujące spojrzenia
Przez uchylone okno bezczelnie sączy się życie
kusi i przywołuje symfonią barw, zapachów i dźwięków..
Środek lata, środek wakacji, setki planów, obietnic i możliwości..
a mały chłopiec cichutko odchodzi od tego wszystkiego
i jego drobna dłoń robi się nieprzyjaźnie zimna...
W jednej chwili jest wtorek i jemy razem śniadanie
a chwilę później mija 11 lat...
I znowu jest wtorek...
Nic dziwnego , że tego nie ogarniam...
Bo to jest niemożliwe...
Choć w snach do mnie przyjdź...
szepty pielęgniarek przy biurku
współczujące spojrzenia
Przez uchylone okno bezczelnie sączy się życie
kusi i przywołuje symfonią barw, zapachów i dźwięków..
Środek lata, środek wakacji, setki planów, obietnic i możliwości..
a mały chłopiec cichutko odchodzi od tego wszystkiego
i jego drobna dłoń robi się nieprzyjaźnie zimna...
a chwilę później mija 11 lat...
I znowu jest wtorek...
Nic dziwnego , że tego nie ogarniam...
Bo to jest niemożliwe...
Choć w snach do mnie przyjdź...