Kryzys optymizmu

Piątkowe popołudnie u progu weekendu i wiosny, a ja mam dość.
Wszystkiego.
Zawodzi ciało, ludzie, życie..
Gdyby tak dało się zgnieść to wszystko w jedna małą kulkę i cisnąć przez okno...
Pięknie się pisze o porządkach, ale życie to nie szafa, nie da się niczego i nikogo wyrzucić jednym ruchem i bez konsekwencji.
A szkoda..
Mój wrodzony optymizm przechodzi kryzys, wywala jęzor i strzela focha.
Też ma dość.
Wcale się nie dziwię.

I jeszcze zapomniałam kupić pastę do zębów !!!