Jadę pociągiem.
Na przeciw siedzi młode małżeństwo, z rozmowy wnioskuję, że w trakcie wykańczania własnego domu.
Na zewnątrz zimowa sceneria skąpana w słońcu przykuwa wzrok. Las jak z bajki.
Dziewczyna patrzy przez okno i po chwili się odzywa
- Spójrz, jak pięknie... jeszcze niedawno gorączkowo szukalibyśmy aparatu, żeby to uwiecznić... a dziś patrzę na to i myślę .. kurwa.. przez ten śnieg znowu nam szamba nie wykopią.. Jak to się zmieniają priorytety...
Chłopak pokiwał głową i objął ja ramieniem.
- Witajcie w dorosłości - pomyślałam - to dopiero szambo...
Pie.....na proza życia.Niejednego i niejedno już wykończyła.
OdpowiedzUsuńTzaaaaak pachnąca perfumeria...
OdpowiedzUsuńŚwięta racja. Byle się tylko nie dać.:-)
OdpowiedzUsuńTak to optymalnie Pani nazwala! Strzal w dziesiatke.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKurna, prawda :) Śnieg taki piękny, a ja myślę, że autobus mi zamarznie i do domu nie dojadę.
OdpowiedzUsuńCo do priorytetów... Dzisiaj odbieram Miśka ze szpitala! :-))) Jak już będzie w domu bedziemy mieć czas pomyśleć o świętach... zołza63
OdpowiedzUsuńTak, tak. W miarę upływu lat z natchnionych poetów zmieniamy się w szmbonurki:-(
OdpowiedzUsuńZaj ebisty wpis ;)
OdpowiedzUsuńTak. Taki filmowy. Oddalanie perspektywy od tego lasu, jakby kamera odjeżdżała do tyłu.A mój mąż ma mi za złe, że już nie biegam po aparat. Przemijanie.
OdpowiedzUsuńtak to właśnie w życiu jest....
OdpowiedzUsuń;))) Fajnie to opisałaś ;)
OdpowiedzUsuńDoskonała obserwacja życia. Zmieniają się nam priorytety, zmieniają.......
OdpowiedzUsuń