Nie wiem, czy będę wracać, ale już nie będę uciekać

 

To wzruszające, że jeszcze ktoś tu zagląda,

że  pamięta.. czeka..

że w ogóle jeszcze ktoś czyta blogi..

A mnie nie było. Świnia jestem.

 

Dwa lata temu zamknęłam laptopa, zwinęłam kable i schowałam na dnie szafy.

Myślałam, że przestanie boleć.

Nie przestało, ale ruszyłam.. poszłam dalej. 

 

Co jakiś czas, gdzieś z głębi trzewi wypełzają demony i demolują mi noc.

Jak już obeschną łzy, uśmiecham się do nich

i akceptuję jako część mojego życia

i idę.. ciągle idę..

bo życie trwa... 

 

6 komentarzy:

  1. Kochana ♥️ nieustannie pamiętam o Twoim synku i o Tobie, i przytulam najmocniej. Wiem, że ten bol już zawsze będzie z Tobą, ale ja cieszę się że Ty jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że dałaś znak! Zaglądam tu co jakiś czas jak do starej znajomej. Przesyłam ciepły uścisk... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś myślę mocniej niż zwykle.

    OdpowiedzUsuń