To wzruszające, że jeszcze ktoś tu zagląda,
że pamięta.. czeka..
że w ogóle jeszcze ktoś czyta blogi..
A mnie nie było. Świnia jestem.
Dwa lata temu zamknęłam laptopa, zwinęłam kable i schowałam na dnie szafy.
Myślałam, że przestanie boleć.
Nie przestało, ale ruszyłam.. poszłam dalej.
Co jakiś czas, gdzieś z głębi trzewi wypełzają demony i demolują mi noc.
Jak już obeschną łzy, uśmiecham się do nich
i akceptuję jako część mojego życia
i idę.. ciągle idę..
bo życie trwa...
Kochana ♥️ nieustannie pamiętam o Twoim synku i o Tobie, i przytulam najmocniej. Wiem, że ten bol już zawsze będzie z Tobą, ale ja cieszę się że Ty jesteś.
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteś!
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że dałaś znak! Zaglądam tu co jakiś czas jak do starej znajomej. Przesyłam ciepły uścisk... :)
OdpowiedzUsuńTo pisałam ja, Kasia z Wrocławia
UsuńDziś myślę mocniej niż zwykle.
OdpowiedzUsuńjesteś kochana
Usuń