Nie wiem, czy będę wracać, ale już nie będę uciekać

 

To wzruszające, że jeszcze ktoś tu zagląda,

że  pamięta.. czeka..

że w ogóle jeszcze ktoś czyta blogi..

A mnie nie było. Świnia jestem.

 

Dwa lata temu zamknęłam laptopa, zwinęłam kable i schowałam na dnie szafy.

Myślałam, że przestanie boleć.

Nie przestało, ale ruszyłam.. poszłam dalej. 

 

Co jakiś czas, gdzieś z głębi trzewi wypełzają demony i demolują mi noc.

Jak już obeschną łzy, uśmiecham się do nich

i akceptuję jako część mojego życia

i idę.. ciągle idę..

bo życie trwa... 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz