Życie, konczy się wtedy, kiedy odchodzimy my !! Tak, wiem, ból jest straszny, ból doskwiera, nie daje zapomnieć, porusza się podstepnie w poświadomości, ale... do cholery, niczego nie cofniesz. A ty, Ty sama jesteś też ważną częścią tego żucia, które Cię otacza :))) Pamietaj o tym Lorely :)))
Przeczytalam całego bloga jednym tchem,życzę dużo zdrowia i choć odrobiny szczęścia..a w przyszłości,dalekiej,spotkania z ukochanym synkiem,ja wieżę że czeka na nas drugie życie po tamtej stronie,a cale,zlo zostaje tutaj.Pozdrawiam!
dobrze że jesteś..
OdpowiedzUsuńprzytulam...
OdpowiedzUsuńTule :* nie mam słów
OdpowiedzUsuń:( jesteś choć Cię nie ma. Współczucie to za mało..... pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPani Agato, dobrze, że Pani wróciła...
OdpowiedzUsuńPrzecież była, chociaż jej nie było...
OdpowiedzUsuńDobrze Cię widzieć. Życzę Ci spokoju ducha i tego aby najmniejszy promyk słońca ogrzewał Twoje serce
OdpowiedzUsuńdobrze ze jestes.....
OdpowiedzUsuńDobrze ze jestes :)
OdpowiedzUsuńCzas płynie a my tacy zawsze sami....Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńChoć nie ma Cie, jesteś.
OdpowiedzUsuńWciąż czekam na Ciebie
we śnie
Jak gorzki lek przyjmuję każdy dzień.
Życie, konczy się wtedy, kiedy odchodzimy my !! Tak, wiem, ból jest straszny, ból doskwiera, nie daje zapomnieć, porusza się podstepnie w poświadomości, ale... do cholery, niczego nie cofniesz. A ty, Ty sama jesteś też ważną częścią tego żucia, które Cię otacza :)))
OdpowiedzUsuńPamietaj o tym Lorely :)))
Przytulam :) I buziak :)
Życia, miało być :)))
OdpowiedzUsuń:)
Pani Agato, znów chyba jest Pani gdzieś daleko...
OdpowiedzUsuńPrzeczytalam całego bloga jednym tchem,życzę dużo zdrowia i choć odrobiny szczęścia..a w przyszłości,dalekiej,spotkania z ukochanym synkiem,ja wieżę że czeka na nas drugie życie po tamtej stronie,a cale,zlo zostaje tutaj.Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńAgato, czy twoj mail podany na blogu jest nadal aktualny?
OdpowiedzUsuń